niedziela, 7 lutego 2010

(500) Days of Summer vs. The Firm

Dzisiaj post niestandardowy - zamiast rozpisywać się o jednym filmie, mała analiza porównawcza dwóch 'dzieł' kinematografii które miałem okazję wczoraj oglądać. Dobór analizowanych filmów może się wydawać dość dziwny - co mają do siebie '500 dni miłości', nie do końca komedia i nie do końca romantyczna za to zdobywca paru nagród i zachwytu krytyków, oraz 'Firma' klasyczny thriller prawniczy Sidney'a Pollacka? Otóż w obu są wątki miłosne, porównanie jak taki wątek był prowadzony siedemnaście lat temu i jak został zaprezentowany teraz może być ciekawe, prawda?

Poniżej plakaty obu filmów żeby i Ci rzucający tylko okiem wiedzieli o co chodzi:
















Najbardziej oczywistą różnicą pomiędzy romansem współczesnym a tym sprzed niemal dwóch dekad jest to... że ten starszy nie był wcale romansem - w Firmie mamy bowiem do czynienia z młodym małżeństwem: Mitch'em i Abby (czyli związek już całkiem dojrzały), natomiast 500 dni miłości to pełna historia, narodzin, wzlotów i upadków uczucia pomiędzy Summer a Tom'em - tu związek jest dość młody. Największe podobieństwo jest mniej oczywiste - w obu związkach silniejszą osobowością jest... kobieta. To podobieństwo jest jednak przewrotne, gdyż z nim właśnie wiąże się może nie najbardziej widoczna, ale, moim zdaniem, najpoważniejsza różnica pomiędzy oboma filmami - w obu związkach, owszem, główną siłą sprawczą są kobiety - jednakże to w którą stronę ciągną związek jest diametralnie różna.

Summer wpisuje się bowiem idealnie stereotyp faceta. Dla niej związek to tylko (może aż) okazja do dobrej zabawy - gdy zabawa zaczyna się nudzić, nie próbuje podtrzymywać wiązań, wręcz je rozrywa. Abby wręcz przeciwnie, mimo tego że u boku przepracowanego młodego prawnika nie czuje się najlepiej walczy o to by związek przetrwał. Czy aż tak zmieniła się wizja kobiety w związku, w ciągu ostatnich siedemnastu lat? Jeśli nawet to...

[....]

Po ponad pół roku nie pamiętam już o co mi chodziło.
Pamiętam tylko że 500 dni miłości skrajnie mi się nie podobało, a firma wręcz przeciwnie.

Firma [5/5]
500 dni miłości [0/5]