Pies i klecha. Przeciwko wszystkim opowiada o przygodach niespotykanej pary: księdza Gila i milicjanta (tak, to te czasy) Enkiego. Panowie są nakreśleni całkiem sprawnie, powieść gęsto usiana jest ich różnicami światopoglądowymi, każdy z nich ma swoje mocne strony i swoje obsesje. Także za postacie autorom należy się plus.Gorzej jest z fabułą. Opowieść o Polsce rządzonej przez sataniczne siły to nie fantastyka, to jakaś totalna naiwna pomyłka. Rozumiem że dobra książka powinna przestawiać światopogląd i dawać do myślenia. Ale sposób przedstawienia spisków bractw satanistycznych w tej powieści jest tak miałki że nijak do siebie nie przekonuje.
A skoro o sposobie przedstawienia mowa - biorąc pod uwagę tematykę książki mam wrażenie że Panowie autorzy naczytali się za dużo Przybyszewskiego (akurat o tym autorze mam pozytywne zdanie - za znakomite 'Nad morzem', 'De Profundis' czy 'Dzieci szatana'). Ich powieść bowiem zawiera tak rozchwiane opisy jakby była pisana na morfinowym widzie. Opisy owe błądzą po mało istotnych szczegółach, potykają się o próby zobrazowania świata i całkowicie wykładają przy przekazywaniu akcji. Nie raz, nie dwa zdarzało mi się czytać stronę wielokrotnie żeby zrozumieć co właściwie zaszło. A w życiu przeczytałem całkiem sporo książek i nie pamiętam żebym z którąś miał podobne problemy...
Powieść słabo napisana: 1/5

