Można ten film lubić lub nie, jednakże jednego nie można zaprzeczyć - jest on powiewem świeżości w skostniałym świecie dzisiejszego kina. Ponoć scenariusz Incepcji tak poruszył producentów, że zamiast odcinać kupony z czwartej części trylogii Piratów z Karaibów, czy kolejnego Batmana, zainwestowali w dość ryzykowne przedsięwzięcie. I to się niewątpliwie panom z Warner Bros chwali.

A co można powiedzieć o samym filmie? O fabule nie można powiedzieć nic złego - mamy tu unikalny przykład filmu szkatułkowego, obrazowej wersji powieści szkatułkowej gdzie opowieść zamyka się w opowieści, która zamyka się w opowieści, która.. I co, moim zdaniem, najlepsze w tym filmie, tak naprawdę do końca nie wiadomo gdzie się ten łańcuch kończy - w czym jawa różni się od snu.
Co do całej reszty.. Dobrze to może podsumować poniższy cytat z basha:
Niestety sposób realizacji tej znakomitej fabuły... przypomina Titanica. Niby wciąż się coś dzieje, wybucha, z jednego snu przenosimy się do następnego, ale... ale całość nuży. I nie za bardzo wiadomo do czego prowadzi.Za pomysł dałbym pełnię punktów, ale to jak został zrealizowany - choć zdaje się, że Incepcji nic nie brakuje.. to jednak po filmie ani przez moment nie miałem uczucia oderwania od rzeczywistości takiego jak na Matrixie, Avatarze, czy... Chicago. I dlatego finalnie:
4/5
PS. Trailer Incepcji to swoiste dzieło sztuki - idealnie maskuje największą wadę filmu - brak dynamiki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz