środa, 25 sierpnia 2010

Kick-ass

Podchodząc do tego filmu nie spodziewałem się by był: 'olśniewający' czy 'błyskotliwy', liczyłem jedynie że będzie 'obłędnie zabawny'. W końcu już sam pomysł wydawał się niezły - superbohater bez supermocy, bez supergadżetów, superbohater w naszym dość mało komiksowym świecie. Muszę przyznać, że taka wariacja na temat licznych postkomiksowych filmów (wszelkie batmany, x-many, hellboy'e) mocno mnie zaintrygowała (choć, po prawdzie i ten film powstał na podstawie komiksu).

Ale niestety, cóż z tego że pomysł niezły, jak z realizacją krucho. Choć, w sumie mogłem się tego spodziewać, ostatnimi czasy każdy film do którego rękę przyłoży Nicolas Cage okazuje się koszmarnie marny. Co zawiodło tym razem? Brak targetu. Twórcy chyba nie za bardzo wiedzieli kto będzie odbiorcą tego filmu. Z jednej strony film epatuje przemocą do tego stopnia, że w wielu krajach zakwalifikował się do kategorii wiekowej 15+, z drugiej... te nieszczęsne wstawki z życia biednego, pozbawionego dymania, nastolatka... kategoria tak na oko 16-, bo na pewno nie osoby dorosłe. Jak widać, target filmu nie jest zbyt szeroki.

Podsumowując, jakby wyciąć wszelkie 'nastolatkowe' wstawki i zostawić godzinę filmu byłaby to całkiem ciekawa komedia prześmiewająca kinowe interpretacje komiksów, a tak niestety... są to prawie dwie godziny nie wiadomo czego z kilkoma dobrymi scenami.

1/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz