poniedziałek, 9 maja 2011

Tożsamość (Unknown)

Doktor Martin Harris (Liam Neeson) przybywa wraz z żoną do Berlina by wziąć udział w konferencji biotechnologiczniej. Przed hotelem okazuje się że zaginęła część jego bagażu, zostawiwszy żonę w hotelu udaje się taksówką na lotnisko by go odzyskać. Nie dociera jednakże na miejsce - po drodze taksówka ulega wypadkowi a doktor zapada w śpiączkę na kilka dni.

Gdy się budzi, wokół niego zaczynają dziać się dziwne rzeczy - żona go nie poznaje, jego miejsce zajmuje mężczyzna podający się Martina Harrisa, a on sam zdaje się być śledzony przez tajemniczych osobników w czarnym wozie.

Fabuła 'Tożsamości' jest naprawdę mocną stroną filmu. Nic nie jest tym czym się wydaje, zwroty akcji są częste, i nawet pod sam koniec, gdy wydaje się że wszystko już jest jasne... nie zabrakło miejsca na jeszcze jeden zwrot akcji.

Co do reszty rzeczy składających się na dobry film:
  • Gra aktorów - lubię Liam'a Neeson'a ale w tym filmie jego gra mnie nie powaliła na kolana - nie oznacza to że była zła, najlepsze określenie to 'dobra' (a nie wybitna).
  • Zdjęcia - Berlin zimą wygląda ciekawie ale też próżno tu szukać rewelacji. Ot - po prostu dobre zdjęcia.
  • Muzyka -również nic wybitnego, złego również - po prostu dobre tło muzyczne dla filmu.
To że nie wychwalam reszty składników filmu nie oznacza że nie warto go zobaczyć - nie jest to film rewolucyjny, nie jest olśniewający - to jest po prostu kawał dobrego filmowego rzemiosła.

Ocena 4/5.

2 komentarze:

  1. Pozwoli mi na "anonimowe" skomentowanie?
    Hm, nie pozwoli :(

    Mam bardzo podobne odczucia co do filmu. Scenariusz jedzie na sprawdzonych chwytach, ale ułożone są w taki sposób, że do końca nie wiedziałam, o co chodzi (choć gdybym była biotechnologiem bez pamięci, mocno zastanowiłoby mnie, dlaczego tak łatwo idzie mi rozwalanie samochodów złych ludzi na ulicy np.)

    Doczepić mogłabym się tylko do tego, że wszyscy z wszystkimi się dogadywali, ale to pierdoła ;)

    No i Liam wciąż moim ulubionym aktorem jest, więc oglądałam w prawdziwą przyjemnością. Jakoś lubią go ostatnio obsadzać w rolach "twardzieli". "Uprowadzona" dużo, dużo lepszy film, ale wciąż oceniać go trzeba w kategorii kina akcji.

    jordann

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam na tym filmie w kinie-bardzo mi się podobał. Natomiast kilka tygodni później nie pamiętałam nawet jaki ten film miał tytuł...

    OdpowiedzUsuń