wtorek, 10 listopada 2009

Moja wielka grecka wycieczka

My life in ruins czyli Moja wielka grecka wycieczka (jak ja nie cierpię polskich tłumaczeń) to komedia romantyczna pozycjonowana tak by w podświadomości widza utożsamić się z znakomitym Moim Wielkim Greckim Weselem. Ta sama główna aktorka, ten sam typ filmu i ten sam temat 'greckości'.

Jak na komedię romantyczną przystało zakończenie można już przewidzieć w... drugiej scenie filmu. No ale konwencja to konwencja nie oczekiwałem tu rewolucji - w końcu ten film oglądałem nie dla fabuły ale żeby się dobrze bawić. I bawiłem się naprawdę nieźle - film jest tak przepełniony różnego rodzaju humorem że każdy znajdzie coś dla siebie - są prześmiewki 'narodowościowe' (Australijczycy których angielskiego nikt nie rozumie itp.), jest sporo humoru sytuacyjnego, trochę obracającego się wokół seksu.

Podsumowując: Moja wielka grecka wycieczka to pozytywny film gwarantujący naprawdę dobrą zabawę.

4/5

1 komentarz:

  1. wiem, że to bez związku oprócz debilnego tłumaczenia, ale co sądzisz o 'greckim weselu'?

    OdpowiedzUsuń