sobota, 30 maja 2009

Głową w mur

Głową w mur Rafała W. Orkana jest książką którą miłośnik fantastyki powinien przeczytać. Nie tylko dlatego że jest naprawdę dobrze napisana, nie dlatego że ciężko się od niej oderwać. Jest warta przeczytania dla wizji świata w niej przedstawionej.

Mrocznym światem Orkana rządzi magia. Jest to zupełnie inna magia niż magia rycerzy lśniących zbrojach, i magów w białych szatach biegających z włosami rozwianymi na wietrze. Magia w świecie Głową w mur została zindustrializowana. Napędza samochody, daje energię fabrykom, ułatwia produkcję wielu składników niezbędnych społeczeństwu (a dokładniej, bogatszej jego części). Wizja państwa-miasta w którym magia przybiera postać ponurej toksyny spływającej ściekami jest warta chwil spędzonych nad lekturą.

Dobra książka dla miłośników fantastyki. I tylko dla nich. 3.5/5.

piątek, 22 maja 2009

Ostatni wykład

Trudno jest pisać o tej książce nie popadając w rzewną nutę. W Ostatnim wykładzie zostały bowiem zawarte myśli śmiertelnie chorego człowieka - profesora informatyki, ojca trójki dzieci, Randy'ego Paush'a. Mając świadomość nadchodzącej śmierci (autor zmarł, zgodnie z prognozami lekarzy, kilka miesięcy po nagraniu wykładu i wydaniu książki) postanawia wygłosić na macierzystej uczelni ostatni w jego życiu wykład. Wykład w którym pragnie przekazać cząstkę siebie swoim potomkom.

O czym jest tak książka? O czym może mówić w ostatnim wykłądzie profesor informatyki? Mówił o tym że warto realizować swoje marzenia z dzieciństwa. Oraz o tym jak przeżyć życie, tak żeby niczego nie żałować. A także o tym jak gadżet wart dziesięć dolarów może zarobić sto tysięcy.

Ostatni wykład Randy'ego Paush'a jest poruszającą książką. O tym jak dobrą, może świadczyć fakt że choć przeczytałem ją wypożyczywszy z biblioteki, wiem że na pewno kupię mój własny egemplarz który będzie zdobił mi półkę.

Zasłużone 5/5.

Akwaforta

Lubię czytać dobrą fantastykę. Nie tasiemce w stylu Czarnej Kampanii Glena Cooka, ale książki której w zwartej formie opisują wyczarowane w umyśle autora światy. W tym przypadku autorką jest australijska pisarka K. J. Bishop, a lekturą Akwaforta, książka która zdobyła uznanie krytyków i została nominowana do prestiżowej w światku fantastyki nagrody World Fantasy Award.

Największą zarówno wadą jak i zaletą tej książki jest to że nie posiada ona zwartej fabuły. To że jest to wada nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, ale dlaczego może to być zaleta? Otóż, w Akwaforcie zamiast na wartkiej akcji, autorka skoncentrowała się na nakreśleniu rysów zrodzonego w jej umyśle świata. I zrobiła to nadwyraz umiejętnie. Opisy pustynnego Kraju Miedzi, oraz jego przeciwieństwa, przesyconego wilgocią miasta-państwa, pozwalają wgłębić się w ten przedziwny świat.

Znakomitym pomysłem jest również wątła nić głównej osi fabularnej - zderzenie racjonalizmu głównego bohatera z tajemnicą i magią, przemykającą nieśmiało gdzieś pomiędzy stronami.

Kawał dobrej książki - 4/5.

wtorek, 12 maja 2009

X-Men Geneza: Wolverine

Ten film to typowy ogłupiacz. Ale że warto czasem dać się szarym komórkom zrelaksować, a że jakoś tak się złożyło że na poprzednich X-Men'ach w kinie byłem to postawiłem się na niego wybrać.

Co przedstawia sobą ten film? Dokładnie to czego można się po nim spodziewać -dużo akcji, jeszcze więcej efektów specjalnych, banalne dialogi, marna gra aktorska... i jeszcze raz dużo akcji i efektów specjalnych. Zgodnie z tytułem opowiada historię jednego z X-Men'ów, pana Rosomaka, który, w mojej osobistej ocenie, jest jedną z najciekawszych postaci komiksowego uniwersum - samotnik, trochę zblazowany, ale w gruncie rzeczy 'o dobrym sercu'. Jak został przedstawiony w filmie? Nie najgorzej, oczywiście gra Hugh'a Jackman'a pozostawia trochę do życzenia, a nie ukrywam, nie spodziewałem się nie wiadomo czego.

Plusy i minusy: na plus można filmowi zaliczyć że zgodnie z oczekiwaniami zawierał duuuużo akcji, na minus - choć nie jestem fanem komiksów to kilka X-Men'ów czytałem... i zawsze mi się wydawało że historia Rosomaka była zupełnie inna niż przedstawiona w filmie...

W sumie: 3/5. Skutecznie dochamiający film.

niedziela, 10 maja 2009

Wino truskawkowe

Idąc do kina na 'Wino truskawkowe' spodziewałem się filmu magicznego. Komedii pełnej uroku i dobrych tekstów, pełną uroku gór. Film Dariusza Jabłońskiego rzeczywiście jest pełen gór. Widoki Beskidu niskiego oszałamiają pięknem, ujęcia górskich pejzaży są długie, wysmakowane. Wioska w której toczy się akcja jest biedna ale pełna uroku.

A sama historia? Oparta na 'Opowieściach galicyjskich' Andrzeja Stasiuka, opowiada o historię warszawskiego policjanta Andrzeja który z przyczyn osobistych postanawia zaszyć się małej miejscowości. I trafia do krainy którą każdy warszawiak nazwałby dziurą zabitą dechami, krainy gdzie nawet wrony zawracają. W tej małej, przepełnionej magią społeczności szuka samego siebie a znajduje... Więcej szczegółów nie zdradzę.

Po powyższym opisie można by sądzić że film mi się podobał. Niestety tak nie było. Wysmakowanych widoków było stanowczo za dużo. Akcja toczyła się niezmiernie powoli. Wypowiadane sentencje bywały ciekawe ale.. ale żadnej nie zapamiętałem więc najlepsze też nie były. A magia? Magii, której tak wypatrywałem, nie udało mi się w tym filmie odnaleźć. Pozostało znużenie.

W mojej ocenie 2/5.

piątek, 8 maja 2009

Przysięga otchłani

'Przysięga otchłani' Jean-Christophe Grange bywa określana jako 'thriller mistyczny' - pod tymi słowami kryje się grupa książek których fabuła krąży wokół tematów demonologii. Nie inaczej jest i w 'Przysiędze', głównemu bohaterowi, paryskiemu policjantowi Mathieu Durey przychodzi zmierzyć się z nieznanym. Jego żarliwa katolicka wiara staje przed wyzwaniem w postaci próby samobójstwa najbliższego przyjaciela.

Poszukując motywu tego czynu, natrafia na tajemnicze morderstwo - ciało ofiary znajduje się jednocześnie w różnych stopniach rozkładu. Nieoficjalne dochodzenie miota bohaterskiego policjanta po całej Europie, od Sycylii, przez Paryż, aż do Krakowa. Sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana, zaczyna zagrażać życiu bohatera, i co więcej, jego psychice. Czy za mrocznym morderstwem stoi człowiek, czy sam Książę Ciemności?

Pytanie czy czytelnik chce się o tym dowiedzieć. Bo przez 600 stron książki wcale nie jest łatwo się przebić. Styl pisania jest ciężki, rozmywa się w nim cała akcja. Bohaterowie książki są sztuczni, nienaturalni.

W sumie nic ciekawego - 2/5. Z czego jeden punkt za tematykę diabelską.

czwartek, 7 maja 2009

Push

'Push' jest niestandardowym filmem o superbohaterach. Dlaczego niestandardowym? 'Supermoce' bohaterów tego filmu nie są dla nich wcale błogosławieństwem - ścigani przez Wydział, organizację amerykańskiego rządu pragnącą, nawet po trupach, okiełznać wybitnie uzdolnionych - kryją się w zapyziałych uliczkach Honkkongu. I przede wszysto starają się być normalnymi ludźmi.

W świecie 'Push'a pomysły na nadzwyczajne zdolności bohaterów zostały wzięte ponoć z publikacji parapsychologicznych. I tak mamy tam umiejętności telekinezy, jasnowidzenia, wymazywania pamięci, czy metamorfozy dotykanych przedmiotów. Co najciekawsze choć umiejętności bohaterów pozwalają im manipulować światem w niestandardowe sposoby nie sprawia to że stają się 'półbogami'.

Moim subiektywnym zdaniem film był całkiem niezły (z zdaniem tym nie zgadza się ani mała ani 80% krytyków). Oprócz pauperyzacji 'superbohaterów' ujął mnie jego styl - efektów specjalnych nie jest w nim za dużo, wręcz są dawkowane dość oszczędnie. Praca kamery dobrze wpisuje się w ten klimat ze swoją surowością - brakiem długich najazdów, nagłych przejść. Muzyka, choć na kolana nie powalała, również nie była najgorsza - spokojne lekko trip hopowe brzmienia.

A jakie są minusy tego filmu? Akcja zdecydowanie nie trzyma w napięciu. Zawiązuje się bardzo powoli co sprawia że przez pierwszą połowę filmu widz się po prostu nudzi.

Podsumowując: film-średniaczek - 3/5.

niedziela, 3 maja 2009

30 dni mroku

30 dni mroku, a właściwie 30 dni nocy bo tak brzmi dosłowne tłumaczenie filmu, jest reklamowany jako najlepszy horror ostatnich lat. Co za bujda! Jeśli ten film może startować do jakiegoś rankingu to chyba na najgorszy film roku (pytanie tylko którego, w USA film wszedł do kin pod koniec 2007 roku!). Kolejny po 'Co jest grane?' przykład tego że nie można ufać reklamom.

Co jest z tym filmem nie tak? Od czego by tu zacząć... A, mam! Może od tego że nie zdarzyło mi się od dawna oglądać mniej strasznego horroru. Większe dreszcze emocji przechodziły mnie na 'Zapowiedzi'. Co by tu jeszcze dodać... Gra aktorów? Żadna. Niby stroją wystraszone miny ale nie przekonują one ani trochę. Fabuła? Dawno nie widziałem banalniejszej (uwaga będzie spoiler), można ją streścić w jednym zdaniu - banda wampirów wycina w pień miejscowość na Alasce gdzie przez 30 dni panuje noc.

Gdzieś wyczytałem że jest to pierwszy od dawna film z 'prawdziwymi' wampirami. Nie wiem jak można pisać 'prawdziwości' czegoś tak fikcyjnego jak wampir. I jeśli wampir porozumiewający się językiem w stylu 'czaka-czaka-grrr-grr' (tłumaczonym oczywiście na angielski), latający z mordą umazaną krwią i o inteligencji muchy jest 'prawdziwy'. To ja stanowczo wybieram 'romantyczne' podejście z 'Wywiadu z wampirem'.

W mojej skali 0/5. I to tylko dlatego że skala nie przewiduje punktów ujemnych.

piątek, 1 maja 2009

Warszawa z wysoka

Na rogu Karowej i Krakowskiego Przedmieścia można znaleźć wystawę niesamowitą. 'Warszawa z wysoka' jest zbiorem zdjęć Warszawy zrobionych przez niemieckie lotnictwo. Zdjęcia ukazują miasto w niemal całym okresie wojny. Od zdjęć zwiadowczych z zaznaczonymi pozycjami wojsk rosyjskich z 1940 roku, po zdjęcia z końca 1944 roku, z czasów gdy Warszawa została odbita przez wojska radzieckie.
Na zdjęciach tych można zobaczyć ogrom zniszczeń jakiemu zostało poddane miasto. Zrównany z ziemią obszar getta Warszawskiego po powstaniu żydowskim. Usiany lejami po bombach obszar lotniska Okęcie. Plac Zawiszy poprzecinany drutami kolczastymi. Okopy w parkach. I bezmiar, bezmiar ruin - na zdjęciach z 1944 roku na palcach jednej ręki można policzyć budynki posiadające dachy.

Piękna i przerażająca wystawa. Ocena 5/5.