piątek, 22 maja 2009

Akwaforta

Lubię czytać dobrą fantastykę. Nie tasiemce w stylu Czarnej Kampanii Glena Cooka, ale książki której w zwartej formie opisują wyczarowane w umyśle autora światy. W tym przypadku autorką jest australijska pisarka K. J. Bishop, a lekturą Akwaforta, książka która zdobyła uznanie krytyków i została nominowana do prestiżowej w światku fantastyki nagrody World Fantasy Award.

Największą zarówno wadą jak i zaletą tej książki jest to że nie posiada ona zwartej fabuły. To że jest to wada nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, ale dlaczego może to być zaleta? Otóż, w Akwaforcie zamiast na wartkiej akcji, autorka skoncentrowała się na nakreśleniu rysów zrodzonego w jej umyśle świata. I zrobiła to nadwyraz umiejętnie. Opisy pustynnego Kraju Miedzi, oraz jego przeciwieństwa, przesyconego wilgocią miasta-państwa, pozwalają wgłębić się w ten przedziwny świat.

Znakomitym pomysłem jest również wątła nić głównej osi fabularnej - zderzenie racjonalizmu głównego bohatera z tajemnicą i magią, przemykającą nieśmiało gdzieś pomiędzy stronami.

Kawał dobrej książki - 4/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz