niedziela, 10 maja 2009

Wino truskawkowe

Idąc do kina na 'Wino truskawkowe' spodziewałem się filmu magicznego. Komedii pełnej uroku i dobrych tekstów, pełną uroku gór. Film Dariusza Jabłońskiego rzeczywiście jest pełen gór. Widoki Beskidu niskiego oszałamiają pięknem, ujęcia górskich pejzaży są długie, wysmakowane. Wioska w której toczy się akcja jest biedna ale pełna uroku.

A sama historia? Oparta na 'Opowieściach galicyjskich' Andrzeja Stasiuka, opowiada o historię warszawskiego policjanta Andrzeja który z przyczyn osobistych postanawia zaszyć się małej miejscowości. I trafia do krainy którą każdy warszawiak nazwałby dziurą zabitą dechami, krainy gdzie nawet wrony zawracają. W tej małej, przepełnionej magią społeczności szuka samego siebie a znajduje... Więcej szczegółów nie zdradzę.

Po powyższym opisie można by sądzić że film mi się podobał. Niestety tak nie było. Wysmakowanych widoków było stanowczo za dużo. Akcja toczyła się niezmiernie powoli. Wypowiadane sentencje bywały ciekawe ale.. ale żadnej nie zapamiętałem więc najlepsze też nie były. A magia? Magii, której tak wypatrywałem, nie udało mi się w tym filmie odnaleźć. Pozostało znużenie.

W mojej ocenie 2/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz