Główny bohater, Odell Deefus, nie jest czarny choć na to mogłoby wskazywać jego imię. Nie jest również zbyt rozgarnięty. Ot, chłopaczek z środkowych Stanów, wykształcenie średnie-niepełne, pracownik fizyczny. Prostota jego charakteru jest wyraźnie wzorowana na Forrest'cie Gump'ie. Innym podobieństwem do bohatera powieści Winstona Grooma jest to że Odell'a nie sposób nie polubić.W przeciwieństwie jednak do Forresta, Odell nie doświadcza w życiu zbyt wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności. Zamiast tego ładuje się w Wielką Kabałę. A w Ameryce ujętej w Callisto, dzisiejszej Ameryce do wpakowania się w Kabałę nie trzeba zbyt wiele, jeden kij bejsbolowy i, a jakże, kilka wypowiedzianych nieopatrznie zdań o terrorystach.
Ameryka Torsen'a Krola pełna jest nieudaczników, sprzedajnych policjantów, brutalnych agentów FBI i nawiedzonych kaznodziei. I wszechobecnego strachu przed terrorystami. Cały ten bałagan znakomicie kontrastuje z prostotą myślenia głównego bohatera, prowadząc u czytelnika do nieopanowalnych napadów śmiechu.
A przynajmniej tak było w moim przypadku. Nieukrywajmy, mówienie o tej książkce jako o współczesnym Paragrafie 22 byłoby mocno na wyrost, jednakże czas poświęcony na jej przeczytanie na pewno nie będzie stracony.
W mojej ocenie 4/5.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz