wtorek, 7 kwietnia 2009

Callisto

Ameryka, Ameryka, Ameryka. Amerykański sen, Amerykańska wizja świata. Amerykańska cywilizacja i Amerykański porządek. Nie da się ukryć że Callisto Torsen'a Krol'a jest książką o Stanach Zjednoczonych. Książką prześmiewczą i skandaliczną.

Główny bohater, Odell Deefus, nie jest czarny choć na to mogłoby wskazywać jego imię. Nie jest również zbyt rozgarnięty. Ot, chłopaczek z środkowych Stanów, wykształcenie średnie-niepełne, pracownik fizyczny. Prostota jego charakteru jest wyraźnie wzorowana na Forrest'cie Gump'ie. Innym podobieństwem do bohatera powieści Winstona Grooma jest to że Odell'a nie sposób nie polubić.

W przeciwieństwie jednak do Forresta, Odell nie doświadcza w życiu zbyt wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności. Zamiast tego ładuje się w Wielką Kabałę. A w Ameryce ujętej w Callisto, dzisiejszej Ameryce do wpakowania się w Kabałę nie trzeba zbyt wiele, jeden kij bejsbolowy i, a jakże, kilka wypowiedzianych nieopatrznie zdań o terrorystach.

Ameryka Torsen'a Krola pełna jest nieudaczników, sprzedajnych policjantów, brutalnych agentów FBI i nawiedzonych kaznodziei. I wszechobecnego strachu przed terrorystami. Cały ten bałagan znakomicie kontrastuje z prostotą myślenia głównego bohatera, prowadząc u czytelnika do nieopanowalnych napadów śmiechu.

A przynajmniej tak było w moim przypadku. Nieukrywajmy, mówienie o tej książkce jako o współczesnym Paragrafie 22 byłoby mocno na wyrost, jednakże czas poświęcony na jej przeczytanie na pewno nie będzie stracony.

W mojej ocenie 4/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz