Książka Rafała Nowakowskiego jest powieścią marną. Więcej, jest powieścią strasznie słabo napisaną. Autor zarzuca czytelnika opisami pełnymi bezokolicznikowych zdań. Strzela przymiotnikami i rzeczownikami. Tylko o czasownikach zapomina. Bo po przeczytaniu połowy książki fabuła... zaczyna się zawiązywać. Ponadto czytając tę 'powieść' odniosłem wrażenie że korektor, ba, sam autor do rękopisu nawet nie zajrzał. Zdarzają się dwa zdania, jedno po drugim, przeczące same sobie.O wizji świata wspominać nie będę. Wystarczy powiedzieć że komuś się pomylił klimat umiarkowany z podzwrotnikowym. I jeszcze parę innych rzeczy.
Dość już strzępienia języka. Nie ma co marnować śliny - ocena: 0/5.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz