Gra w nim Johna Koestlera, profesora astrofizyki i wdowca samotnie wychowującego jedynego syna. Profesor, syn pastora, od śmierci żony zagorzały ateista i wyznawca teorii chaosu musi stawić czoła ciągowi zdarzeń które zachwieją jego światopoglądem. Ciągowi rozpoczętemu pięćdziesiąt lat wcześniej gdy pewna dziewczynka umieściła w kapsule czasu kartkę pełną liczb.
Gra aktorów średnia, a co z resztą filmu? Historia zaczyna się znakomicie. Zaskakuje, buduje nastrój. Przez pierwszą godzinę filmu nurt zdarzeń i sposób ich przedstawienia są porywające. Niestety film trwa ponad dwie godziny. A zakończenie jest tak marne... Że psuje całą przyjemność oglądania początku filmu.
Film dostaje w moich oczach 3/5.
Przy czy półtorej punktu zarobił dwoma scenami - z samolotem i w metrze - za genialne użycie efektów specjalnych. Tak naprawdę jedynie dla nich warto na niego pójść. Można ich też poszukać na youtobe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz