poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Rock'n'Rolla

Ten film trzeba zobaczyc. Choćby po to by wyrobić sobie o nim zdanie. Nowa gangsterska komedia Guy'a Ritchiego jest bez dwóch zdań tego warta. Twórca Przekrętu poszedł na tym razem całość nakreślając absurdalny, karykaturalny obraz gangsterskiego podziemia Londynu.

Fabuła obraca się wogół przekretów na rynku nieruchomości, rynku którego niekwestionowanym królem jest Lenny Cole (Tom Wilkinson) i jego prawa ręka Archie (Mark Strong). W Londynie pojawia się nowy gracz - rosyjski miliarder Uri , gotów wydać naprawdę duże pieniądze na swój deweloperski biznes. Wydawałoby się prostą transakcję (miliony przechodzą grzecznie z rączki do rączki) komplikuje włączenie do gry się księgowej Uriego, Stelli (Thandie Newton), która dla samego dreszczyku emocji postanawia położyć swoją śliczną rączkę na kasie. W głowny wątek wplatają się wątki poboczne - o obrazie przynoszącym szczęście w interesach i poszukiwaniach syna marnotrawnego.

Wydawałoby się że film jakich wiele. Ale ja go pokochałem (tak jak uwielbiam resztę twórczości Ritchiego). Z filmu aż wylewa się gangsterskość. Jest tak przejasrawiony że aż do granic komiczny. Nie często zdaża mi się pokładać ze śmiechu oglądając film. Tym razem tak się zdarzyło. I to nie raz.

Bo są w tym filmie wątki i sceny genialne w swym humorze. Ot choćby wątek gangstera homoseksualisty (blah jakie to płytkie... i jakie komiczne), czy taniec rosyjskich speców od brudnej roboty. Sceny które zapadają w pamięci i dla ktorych chce się ten film zobaczyć jeszcze raz.

Ach i zapomniał bym o najważniejszym - ten brytyjski angielski - miodzio!

W skali sachera 5/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz