Włoska mafia. Temat na film dobry jak żaden inny (no może prócz włoskiej mafii w Nowym Yorku, lub rosyjskiej mafii w Londynie). Oczywiście, w celu podbudowania morale społeczeństwa mafii nie powinno się pokazywać jako 'tych dobrych'. Więcej, po wielu udanych hollywoodzkich produkcjach ('Ojciec chrzestny', 'Chłopaki z ferajny'), pokazywanie mafii z dobrej strony tym bardziej nie jest mile widziane - a przede wszystkim nie jest... modne. Za to film Gomorra w reżyserii Matteo Garrone modny jest, i to bardzo - wystarczy spojrzeć na oceny krytyków - na około 90 ocen negatywnych było jedynie 10.

Ponoć bazuje na książce autorstwa Roberto Saviano pod takim samym tytułem. Ponoć, gdyż choć książkę czytam aktualnie to nijak nie mogę się dopatrzeć podobieństw z filmem. Niby traktują o tym samym. A jednak są zupełnie różne. Książka to znakomity reportaż o imperium neapolitańskiej comorry, fascynujący opis świata wypaczonego przez żądzę zysku. A film... a film to nędzna historia małej wojenki na wielkim blokowisku. I nudna. Straszliwie nudna. Książka pokazuje mafię jako, owszem, rządzący się brutalnym prawem dżungli, ale nadzwyczaj sprawny interes rozkwitający tam gdzie prawo nie potrafi bądź nie chce sięgnąć. Mafia w dokumencie Roberto Saviano nie jest dobra, o nie, ale często jest jedynym wyborem ludzi z blokowisk, ludzi o których świat zapomniał. W filmie ta sama mafia to kilku facetów z kilogramem kokainy i głośnymi pukawkami.
Nie to chciałem zobaczyć.
Ocena sachera 0.5/5.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz