poniedziałek, 20 lipca 2009

Harper's Island

Dziwi mnie popularność tego serialu. Oceny na filmwebie czy hatak.pl sugerują jakoby był to jeden z lepszych seriali w tym roku. Więcej, osobiście znam kilka osób które są Harper's Island zachwycone. Co najciekawsze serial zdaje się być popularny jedynie w Polsce, widzowie amerykańscy go nie polubili - po trzech odcinkach o umiarkowanej popularności, oglądalność spadła do ok. 3mln widzów. Dużo? Niekoniecznie, lepszą oglądalność mają powtórki takich seriali jak Kości czy którejś z kolei serii CSI: Miami. O odbiorze serialu najlepiej świadczy fakt że twórcy już po czterech odcinkach wycofali się z pomysłu kręcenia drugiej serii.

Fabuła może wydawać się ciekawa - na niewielką, zalesioną wyspę, przybywa na wesele kilkadziesiąt osób. Które zaczynają ginąć w tajemniczych okolicznościach. Jak się okazuje wyspa skrywa mroczną tajemnicę...

A jak to wychodzi w praktyce? Przez pierwsze pół serialu co odcinek znika kilka osób... czego nikt nie zauważa. Drugą połowę, gdy wyczyny mordercy wychodzą na jaw można sprowadzić do krótkiego opisu: "nie rozdzielajmy się bo zginiemy... ok, to ty idziesz w lewo, ty w prawo a ja środkiem... O mój boże znowu ktoś zginął...". Nie mam pojęcia kto wymyślił aż tak głupi i nienaturalny scenariusz. Wyobraźcie sobie sobie najgłupszy amerykański film o mordercy i przemnóżcie czas jego trwania przez 6 - otrzymacie fascynujące Harper's Island.

Ocena końcowa nie będzie aż tak straszna jak można się spodziewać po powyższym tekście. Tylko z jednego powodu, może byłem zniesmaczony i znudzony tym serialem, ale... obejrzałem go do końca.

2/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz