środa, 29 lipca 2009

Zupełnie jak miłość

Nie rozumiem szumu wokół Ashton'a Kutchera, jakiś czas temu wyczytałem że jest to jeden z najlepiej rozpoznawalnych aktorów 'młodego pokolenia' (cokolwiek by to miało znaczyć). Ostatnio odkryłem że jest jednym z najbardziej popularnych użytkowników tweetera. I nadal nie rozumiem czemu jest tak popularny.. Bo na pewno nie za grę aktorską. Jedyne co można dobrego powiedzieć o jego grze to to że całe szczęście gra tylko w filmach 'drugiego sortu' - żaden wielkich hollywoodzkich reżyserów nie jest tak ślepy żeby go obsadzić w swoim filmie.

Zupełnie jak miłość musiało nieźle wyglądać na papierze - historia dwojga samotnych ludzi którzy kroczą przez życie i nie mogą się odnaleźć, czy coś w tym stylu. Temat może dość oblatany ale zdarzały się już gorsze. Ten potencjalnie dobry film zdewastowała para głównych aktorów - czyli mój ulubieniec Ashton i pani Amanda Peet. Dawno nie widziałem tak miałkiej, tak słabej, tak mało wyrazistej gry aktorskiej. Choć reżyseria też do najlepszych nie należała - no ileż można robić 'odejść i powrotów' - reżyser powinien był powiedzieć scenarzyście że to co na papierze wygląda ciekawie na ekranie będzie przeraźliwie nudne, to tak naprawdę film zepsuł duet głównych bohaterów. Komedii romantycznej z mniejszą ilością zagranych uczuć w życiu nie widziałem.

Film tragiczny, całe szczęście już dawno po premierze kinowej. Jeśli zobaczycie go w telewizji natychmiast przełączcie kanał. Tak, on będzie taki nudny do samego końca.

0/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz