W 'Nieproszonych gościach' bohaterką nie jest bynajmniej
blondynka (od razu widać że film to przeróbka). Bohaterką jest przesłodzona brunetka o dziecięcej twarzyczce, oczywiście z problemami natury psychologicznej - jej chora mamusia zginęła w pożarze niemal rok temu. A, co się okazuje niedługo po zawiązaniu akcji, tatuś sypia z ex-pielęgniarką mamusi. Jedyną podporą Anny w tym trudnym czasie jest jej siostra.No i zapomniałbym o najważniejszym - Anna widzi trupy. W nocy, czasem w ciągu dnia, nawiedzają ją duchy. Duchy które najwyraźniej mają coś do powiedzenia na temat tragedii sprzed roku.
Także widz brnie sobie spokojnie (na tyle spokojnie na ile jest to możliwe przy tego typu filmach) przez film, a jego oczom ukazują się kolejne fragmenty układanki - kolejne ślepe odnogi w pomysłach na zakończenie. Bo zakończenie, może nie specjalnie, ale zaskakuje (co prawda domyślałem się go na samym początku filmu ale potem udało się reżyserom zmienić moje domysły).
Czy warto się wybrać na ten film? Zależy kto ma na co ochotę - jeśli chcesz, czytelniku, pójść na film zagadkę to owszem, możesz się wybrać (znakomity moim zdaniem motyw konewki). Jeśli masz ochotę na chwile grozy... wybierz inny film bo napięcie w tym filmie budowane jest mocno przeciętnie, a trupy widziane przez Annę bardzo mało przekonujące (scena ze wskazywaniem podpalacza palcem jest bardziej śmieszna niż straszna).
W ogólnej ocenie 2/5.
"Jeśli masz ochotę na chwile grozy... wybierz inny film bo napięcie w tym filmie budowane jest mocno przeciętnie, a trupy widziane przez Annę bardzo mało przekonujące (scena ze wskazywaniem podpalacza palcem jest bardziej śmieszna niż straszna)." Sacher, sacher, sacher :) dobrze, że czytelnicy nie wiedzą jak bardzo NIE lubisz się bać ;)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń