środa, 24 czerwca 2009

Narzeczony mimo woli

O Narzeczonym mimo woli słyszałem że jest to wielki powrót Sandry Bullock. I rzeczywiście, przez ładne kilka lat nie było nam dane oglądać filmów z tą aktorką. A jej występy w dziełach takich jak Miasto gniewu czy System przypominają że mimo ról w stylu Miss Agent potrafi ona dobrze zagrać.

I rzeczywiście gra znakomicie. W Narzeczonym mimo woli wciela się w Margaret Tate, redaktor, businesswomen i jak się dowiadujemy na początku filmu 'niezłej suki' (może jest taka wredna bo pochodzi z Kanady?). Tygrysica biznesu popada jednakże w nie lada kłopoty - zaniedbuje papierkologię i dopuszcza do tego że wygasa jej wiza, co doprowadza do tego że zostanie deportowana chyba że... szybko wyjdzie za mąż za obywatela amerykańskiego pochodzenia. A taki trafia się szybko w postaci jej zdominowanego asystenta Andrew.

Większość humoru bazuje to na odwróceniu ról - to pani Tate jest tą bardziej męską, i bardziej zapracowaną - co jej 'narzeczonemu' niekoniecznie pasuje. Oczywiście w filmie jest również pełno innych gagów (a większość z nich ma na imię Ramone).

Całość okazuje się naprawdę dobrą komedią romantyczną - 4/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz