I rzeczywiście gra znakomicie. W Narzeczonym mimo woli wciela się w Margaret Tate, redaktor, businesswomen i jak się dowiadujemy na początku filmu 'niezłej suki' (może jest taka wredna bo pochodzi z Kanady?). Tygrysica biznesu popada jednakże w nie lada kłopoty - zaniedbuje papierkologię i dopuszcza do tego że wygasa jej wiza, co doprowadza do tego że zostanie deportowana chyba że... szybko wyjdzie za mąż za obywatela amerykańskiego pochodzenia. A taki trafia się szybko w postaci jej zdominowanego asystenta Andrew.Większość humoru bazuje to na odwróceniu ról - to pani Tate jest tą bardziej męską, i bardziej zapracowaną - co jej 'narzeczonemu' niekoniecznie pasuje. Oczywiście w filmie jest również pełno innych gagów (a większość z nich ma na imię Ramone).
Całość okazuje się naprawdę dobrą komedią romantyczną - 4/5.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz