środa, 3 czerwca 2009

Wojna polsko-ruska

Nie miałem najmniejszej ochoty wybierać się na ten film. Po lekturze dzieła Masłowskiej wiedziałem dwie rzeczy - że mam bardzo silną wolę skoro udało mi się przebrnąć przez cały ten śmietnik, oraz że żadnej książki tej autorki na pewno już nie przeczytam. Zdanie postanowiłem zmienić po obejrzeniu zapowiedzi z znakomitym kawałkiem w wykonaniu Borysa Szyc'a - 'no to to ja lubię, to ja rozumiem'.

I nie zawiodłem się. Wojna polsko-ruska to mimo paru wad znakomity film. Decyzja Xawerego Żuławkiego by stworzyć film w konwencji komiksowej, odrealniony, nierzeczywisty, była decyzją znakomitą. Wyciągnął z książki to co w niej najlepsze - szalone pomysły Masłowskiej, ta sama opowieść na srebrnym ekranie prezentuje się znacznie lepiej niż na papierze.

Nie bez znaczenia jest znakomita gra Borysa Szyca który wcielił się w główną rolę Silnego - półmózgiego, zaćpnego dresiarza. Jego niewyraźne dukanie, gra mieśniami zamiast twarzą, częste wyrażanie totalnego zdziwienia, moim zdaniem, powalają. Sceny takie jak wspomiane 'no to to ja lubię, to ja rozumiem' czy cały epizod w Polskim Burgerze pozostają w pamięci.

Co mi się w filmie nie podobało? Masłowska. Stanowczo jest w nim za dużo Masłowskiej. I nie chodzi mi o nastrój czy 'przesłanie' ale o to że autorka ksiażki bierze czynny udział fabule. I wychodzi jej to bardzo, bardzo marnie.

Podsumowując: znakomity, wyrazisty film, na który warto pójść choćby po to by samemu ocenić - 5/5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz