środa, 15 lipca 2009

Egzorcyzmy Dorothy Mills

Ten film jest znakomitym przykładem. Przykładem jak działa reklama filmów w naszym pięknym kraju.

No to zaczynamy. Dostaliśmy właśnie film, z oceny IDMB wynika że mocno przeciętny. Co z tym fantem zrobić? Na początek trzeba wymyślić jakiś chwytny tytuł, żeby się dobrze kojarzyło. Pomyślmy... film jest ponoć o dziecku z problemami (tak wynika z opisu, bo tacy specjaliści od reklamy jak my na pewno tego badziewia oglądać nie będą), w obsadzie jest rola pastora... Hmm kiedyś było coś podobnego co się dobrze sprzedało. Tak - Egzorcyzmy Emily Rose. No to nazwijmy film Egzorcyzmy Dorothy Mills - nawet brzmi podobnie. I nie ważne że z egzorcyzmami nie ma on nic wspólnego.

Mamy już tytuł. Teraz czas na hasło reklamowe. Film jest o dziewczynce z problemami... Było coś podobnego, a tak - Szósty Zmysł, ale nie, to już za bardzo oklepane, reklamowaliśmy tak dziesiątki filmów. Może coś bliższego naszym czasom? No to przywalmy Sierociniec - że niby nasz film jest i ciekawy i ambitny.

Produkt pięknie opakowany. A co w środku? Film zrobiony bardzo oszczędnymi środkami, o miałkiej, banalnej fabule, z kiepską grą aktorów. Gówno opakowane w kolorowy papierek gównem pozostanie.

0/5

1 komentarz:

  1. Pot tą recenzją podpisuje się w zupełności. Z jednym małym wyjątkiem. Uważam, że tytułowa bohaterka zagrała naprawdę rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń